Pełny tekst na stronach Gazety Powiatowej - Wiadomości Oławskie

Pantomima poezją ruchu


Europejską Akademię Pantomimy prowadzi aktor i dyrektor Teatru Formy we Wrocławiu, Józef Markocki. To kolejna edycja warsztatów. W tym roku przyjechało dwanaścioro uczestników, m.in. z Luksemburga, Szwajcarii, Norwegii, Białorusi i Japonii. Dlaczego akurat Drzemlikowice stały się ostoją dla młodych adeptów pantomimy? Józef Markocki twierdzi, że nie mógł znaleźć lepszego miejsca. Cisza i atmosfera we wsi dają poczucie komfortu. Można dobrze wykorzystać czas na pracę i skupić się na tym, co jest najważniejsze. Nic nie rozprasza uczestników, którzy poprzez obcowanie z naturą mogą doskonalić swój warsztat.

Połączenie umysłu i ciała

Chociaż warunki nie są luksusowe, młodzi artyści nie narzekają. Warsztaty są dla nich odskocznią od rzeczywistości. Tutaj zapominają o otaczającym ich świecie i problemach. Plan dnia jest zawsze taki sam. Zaczyna się od śniadania. Później wszyscy wyruszają na medytacje do lasu. Idą jeden za drugim, w milczeniu.
Józef Markocki cieszy się, że chętnych do nauki pantomimy jest coraz więcej Dzięki temu mogą się skupić, przemyśleć różne sprawy i być bliżej natury. To sprzyja koncentracji na ćwiczeniach. Następnie ćwiczą w pomieszczeniach lub na dworze plastykę pantomimy i techniki pantomimiczne oraz elementy rytualnych tańców zwierząt. Nowością są zajęcia prowadzone przez Slawę Inozemcewa z Białorusi. Uczy on japońskiego tańca butoh. Ideą tego tańca jest styczność z otoczeniem, wczucie się np. w rolę wiatru. Slawa tłumaczy, że ruchy to przede wszystkim impuls. - Wszystko powinno wypływać z duszy, tańczący powinien czuć to w sobie. Józef Markocki jest zadowolony z wyników. Cieszy go to, że niektórzy uczestnicy warsztatów to jego dawni studenci z różnych miejsc w Europie, gdzie udzielał lekcji. Zadowolony jest, że chcieli wrócić do Polski i dalej się uczyć. - Warsztaty są specyficzne, każdy wnosi do nich coś innego. Ludzie poznają siebie, swoje ciało. Dzięki temu lepiej funkcjonują, nabierają lekkości. Pantomima to sztuka, coś ponad. Połączenie ciała i umysłu. To uniwersalny język...

Nie taki diabeł straszny...

Joanna Zabuska-Markocka przypomina sobie jak mieszkańcy Drzemlikowic jeszcze niedawno patrzyli na warsztaty z bojaźnią i podejrzliwością. - Niektórzy myśleli nawet, że tworzymy jakąś sektę - mówi. - Trudno się dziwić komuś, kto wcześniej nie miał do czynienia z tą sztuką, że był nieufny. Jak widać diabeł nie taki straszny, jak go malują. Mieszkańcy przyzwyczaili się do obecności artystów i ich ?dziwnych? praktyk. Po chwilach niepewności są pozytywnie nastawieni do uczestników warsztatów. Przynoszą im warzywa, owoce, czy ciasta. Pani w sklepie potrafi także wyciągnąć zza lady jakiś smakołyk. Przychodzą także na przedstawienie kończące warsztaty. Dzieci są nawet wcześniej. Odświętnie ubrane, siadają w pierwszych ławkach, z ciekawością patrząc na pokaz. Przyzwyczaiły się już do warsztatów, nie wyobrażają sobie wakacji w Drzemlikowicach bez pantomimy.

Pozytywnie w przyszłość

Józef Markocki ma zamiar wyremontować do końca stary młyn i stodołę. - Chcę stworzyć dużą salę, w której zajęcia artystyczne byłyby przez cały rok - deklaruje artysta. - Oprócz pantomimy chcę prowadzić w przyszłości również warsztaty plastyczne, ceramiczne i język ciała. Mam nadzieję, że moje plany niedługo się spełnią, wtedy Drzemlikowice będą tętnić życiem kulturalnym - marzy Markocki. - Pantomima jest dla mnie sposobem na życie i pasją. Wypowiedź poprzez ruch jest czymś wspaniałym. Wtedy świat postrzega się całkiem inaczej, wielotorowo, właśnie to chcę przekazywać i pokazywać innym.

Tekst i fot.: Malwina Gadawa
malwina@gazeta.olawa.pl

logo